yandex
Odpowiedzialność karna za błędy medyczne
Październik 26, 2017
Błąd medyczny skutkujący martwicą jelita u noworodka
Listopad 2, 2017

Błąd medyczny jest zazwyczaj kojarzony z nieprzeprowadzeniem wymaganego zabiegu, niewykryciem właściwej choroby, czy z sytuacją, gdy podczas operacji lub diagnozy lekarze popełnili jakiś błąd. Czasami zdarza się jednak, że błędem medycznym jest niepotrzebnie przeprowadzony zabieg skutkujący amputacją lub wycięciem zdrowej części ciała.

W niemniejszym artykule opiszę sytuację, gdy lekarze pospieszyli się z diagnozą nowotworu u pacjentki i wykonali u niej amputację piersi, która okazała się być zdrowa.

W trakcie badania w placówce diagnostycznej podczas badania fizykalnego wykryto u powódki dwa guzki w prawej piersi. Następnie powódce wykonano badanie USG piersi, które wykazało istnienie guzka o wielkości 6 mm, umiejscowionego na godz. 6tej, a także większą zmianę na godzinie 11tej, wymagającą weryfikacji histopatologicznej. Badanie mammograficzne nie wykazało zmian w piersiach. Wskazano, że niezbędna jest konsultacja i dalsza diagnostyka, więc zalecono biopsję cienkoigłową.

Lekarz onkolog wykonał biopsję cienkoigłową zmiany na godz. 11tej. Po uzyskaniu wyników lekarz poinformował powódkę, że w wyniku analizy histopatologicznej pobranego materiału rozpoznano nowotwór złośliwy i będzie konieczny zabieg operacyjny usunięcia guza, przy czym zalecił wykonanie w trakcie operacji badania śródoperacyjnego zmiany.

Powódka stawiła się do szpitala, gdzie po badaniu manualnym i zapoznaniu się z dokumentacją medyczną powódki lekarz wpisała w karcie konsultacyjnej rozpoznania: rak piersi prawej z podejrzeniem zmiany dwuogniskowej i zleciła dokonanie biopsji cienkoigłowej drugiej zmiany na godz. 6 tej i badanie RTG klatki piersiowej. Podczas próby wykonania biopsji cienkoigłowej drugiej zmiany nie zlokalizowano jej na ultrasonografie, nie dokonano biopsji, a w karcie wyniku badania stwierdzono, że w miejscu wyczuwalnego zgrubienia w piersi prawej jest widoczna prawidłowa tkanka. Wykonano biopsję węzłów chłonnych z wynikiem bez zmian nowotworowych. W prześwietlenia RTG nie wykryto żadnych zmian w obrębie klatki piersiowej. Ponieważ mammografia nie wykazała żadnych podejrzanych zmian, wykonano USG, które potwierdziło obecność obu guzków, ale w opisie nie wskazano na ich nowotworowy charakter. W celu rozstrzygnięcia wątpliwości zalecono wykonanie rezonansu magnetycznego piersi. Powódkę poddano badaniu MR gdzie, uwidoczniono dwie zmiany w prawej piersi.

W trakcie konsultacji chirurg zalecił usunięcie całej piersi. Wskazał że istnieją wątpliwości co do charakteru zmiany na godz. 6tej, które można by zweryfikować za pomocą biopsji, ale wynik biopsji drugiej zmiany i wynik rezonansu są wystarczające do postawienia diagnozy. Na pytanie powódki i jej męża o możliwość wykonania badania śródoperacyjnego w celu potwierdzenie albo wykluczenia charakteru nowotworowego zmiany odpowiedział, że jest to technicznie niemożliwe, a także poinformował, że niewskazana jest operacja oszczędzająca, gdyż stadium choroby nie jest wczesne skoro są już przerzuty okołomiejscowe. Powódka w tych okolicznościach wyraziła zgodę na amputację.

Nastepnie odbyła się operacja amputacji piersi powódki sposobem Maddena. Usunięto także węzły chłonne z dwóch pięter, a pobrany w trakcie operacji materiał tkankowy przesłano do badania histopatologicznego.

Po otrzymaniu wyników badań lekarz poinformował powódkę, że w pobranym materiale nie znaleziono komórek nowotworowych, a opisane w badaniu histopatologicznym zmiany to przerośnięte gruczoły, z którymi powódka mogła żyć i nie wymagały operacji.

W ramach postępowania sądowego wytoczonego zarówno placówce diagnostyczne jak i szpitalowi ustalono, iż w przypadku obydwóch pozwanych na skutek niedbałego, niewłaściwego ich działania doszło do szkody po stronie powódki w postaci pozbawienia jej piersi i węzłów chłonnych z dwóch pięter.

Błąd medyczny szpitala polegał na tym, iż personel medyczny oparł się na wadliwym wyniku badania, pomimo tego, że przedstawiona przez powódkę karta badania cytologicznego z palcówki diagnostycznej już na wstępie obarczona była brakami formalnymi, zwłaszcza w postaci braku pieczątki i podpisu histopatologa, co powinno było co najmniej wzbudzać wątpliwość. Pomimo zatem jednoznacznego określenia wyniku badania i jednoznacznego stwierdzenia komórek rakowych dokument ten w zasadzie w ogóle nie powinien być brany pod uwagę i stanowić podstawy do diagnozy i decyzji o sposobie leczenia. Cała dalsza procedura medyczna była błędna ze względu na to, że sugerowano się owym pierwszym wynikiem i dopasowywano do niego dalsze decyzje medyczne oraz interpretacje późniejszych badań – nie weryfikując wyników badań z pierwszej biopsji, wykonanej w placówce diagnostycznej, w wyniku czego doprowadzono do postawienia błędnej diagnozy i najbardziej radykalnego sposobu leczenia, co w konsekwencji spowodowało drastyczne skutki po stronie powódki. Ponadto pomimo braku jednoznacznej diagnozy drugiego guzka nie podjęto decyzji o leczeniu oszczędzającym, decydując nie tylko o amputacji piersi, ale także o usunięciu węzłów chłonnych w dwóch piętrach, co, nawet zakładając prawidłowość oceny złośliwego charakteru jednego z guzów, nie było uzasadnione.

Odnośnie do palcówki diagnostycznej popełniony przez nią błąd medyczny polegał na wadliwym przygotowaniu preparatu oraz mało ostrożnej i wadliwej jego ocenie. Badany materiał pobrany podczas biopsji cienkoigłowej był niediagnostyczny, nie upoważniał do jednoznacznego rozpoznania u powódki nowotworu złośliwego.

Z tytułu popełnionych błędów medycznych sąd przyznał powódce 300.000,00 zł zadośćuczynienia uznając, że kwota zadośćuczynienia powinna odpowiadać znacznemu zakresowi krzywdy i rekompensować istotne dolegliwości, które będą towarzyszyły powódce do końca życia. Ocenił, iż powódka niewątpliwie doświadczyła dramatycznych doznań związanych z całym procesem diagnostycznym i leczeniem, począwszy od informacji o ciężkiej chorobie – raku złośliwym piersi, poprzez stres z tym związany powiększony przez okoliczność, że była młodą osobą, matką wychowującą dwójkę małych dzieci, następnie konieczność podjęcia trudnych decyzji, cały dotkliwy proces leczenia, amputację piersi, wycięcie węzłów chłonnych i wiążące się z tym ograniczenia, następczą konieczność wzmożonego dbania o zdrowie, rehabilitowania, masaży limfatycznych, nieprzeciążania ręki prawej, aż po skutki psychiczne.

Podsumowując, nieuzasadnione wykonanie zabiegu operacyjnego w szczególności związanego z wycięciem lub amputacją części ciała pacjenta jest błędem medycznym. W takiej sytuacji lekarze nie mogą tłumaczyć się działaniem zapobiegawczym, czy koniecznością natychmiastowego działania. Nie usprawiedliwia ich działania również fakt, że bez danej części ciała czy organu pacjent może nadal funkcjonować.

Każdy tego typu przypadek stanowi błąd medyczny, a wobec lekarzy którzy dopuścili się takiego zaniedbania powinny zostać wyciągnięte konsekwencje.

Adwokat Michał Miller

3 Komentarze

  1. Ewelina Świstek pisze:

    Szanowni Państwo,

    zachęcam do komentowania powyższego artykułu lub zadawania dodatkowych pytań, które pojawią się w związku z jego lekturą.

    Na wszystkie pytania postaramy się odpowiedzieć w możliwie jak najkrótszym czasie.

    Szanujemy prywatność naszych Czytelników, więc przy komentarzu nie pojawią się żadne Państwa dane w tym adres email.

  2. Borowska pisze:

    A co w przypadku gdy lekarze mimo zgłaszanych dolegliwości,nie zauważyli rozwijającego się nowotworu krtani?
    Tata dwa lata temu przeszedł operacje usuniecia nowotworu wargi wraz z jej przeszczepem.Od tamtej pory regularnie co 2 miesiące jeździłam z tatą na wizyty kontrolne.Od około 8 miesięcy zglaszalismy lekarzom,że tato ma chrypke,że mówi coraz słabiej i ciszej,że ma uczucie duszności w gardle.I odpowiedź lekarzy była jedna,że jest to efekt długoletniego palenia,po czym badano tatę endoskopem i przepisywano a to antybiotyk,a to spray na gardło…W końcu 3 tyg.temu jeden z lekarzy wpadł na to,że to jednak może rak.Wyniki biopsja i tomografu komputerowego nie zostawily nam złudzeń. Złośliwy inwazyjne nowotworu krtani z nadziejami….Obecnie czekamy na konsylium lekarskie i decyzję co dalej. Ja jestem załamana ale też wściekła na siebie i na lekarzy,tata poddaje się,powtarza,że będzie co ma być i doszedł do wniosku,że 67 lat to i tak ładny wiek…

    • Ewelina Świstek pisze:

      W opisywanej przez Panią sytuacji można podejrzewać błąd medyczny w postaci błędu diagnostycznego.

      W przypadku, gdy były zgłaszane niepokojące objawy lekarze mają obowiązek przeprowadzić badania, by wykryć przyczynę schorzenia.

      Im szybciej zostanie wykryty nowotwór, tym większe szanse na wyleczenie. 8 miesięcy zwłoki to bardzo dużo, więc moim zdaniem można postarać się wykazać, że zwłoka w leczeniu spowodowała negatywne następstwa dla zdrowia i życia. Nie bez znaczenia pozostaje też stan psychiczny w jakim obecnie znajduje się Pani tata.

      Oczywiście pełnej oceny można dokonać tylko po zapoznaniu się z całością dokumentacji medycznej, tylko wtedy można stwierdzić czy istnieją szanse na stwierdzenie błędu medycznego i uzyskanie zadośćuczynienia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

607 223 420